Fundacja światło

Milionerem jest ten, kto jest zdrowy.

Milionerem musi być ten, kto jest chory.

Trafiłem z aparatem do Fundacja „Światło” dla osób w śpiączce. Miałem zrobić portret dyrektorki Janiny Mirończuk.

Boże, co za kobieta ❤️

Myślałem, że foty będą słabe. Bo co to za portret osoby, która stoi obok nieprzytomnego. A wiecie co się okazało?

Ona podchodziła do każdego. Chwytała za rękę, głaskała po plecach, mówiła, chwaliła, opowiadała co się teraz dzieje, skąd ten facet z aparatem. I nawet, gdy ze strony podopiecznych nie było żadnej reakcji, to jej rzeczywiste zaangażowanie było ciągle takie samo.

– Bo wie pan, musimy zakładać, że oni nas słyszą, widzą. Tylko tego nie pokazują. Jeśli zaczniemy te osoby traktować, jakby nie odbierały żadnych bodźców, to tak, jakby dla nas były martwe.

I co? I w ciągu pięciu minut sam zobaczyłem, że ona ma rację!

Wyobraźcie sobie taki kadr. Sala do rehabilitacji. Na wózku wjeżdża mężczyzna w moim wieku. Jego czoło jest na kilka sporych centymetrów wbitych w głąb czaszki. To efekt wypadku. Półkule mózgu są zniszczone. Działa tylko móżdżek. Sprawia wrażenie jakby był w letargu. Nie kontaktuje. Z rehabilitantką rozmawiamy o dzieciach, gdy ona jego zagaduje.

– Panie Marcinie, a pan ma troje dzieci, prawda? W tym dwie córeczki?

I w tym momencie pan Marcin zaczyna płakać. W ciszy. Łzy mu lecą, a ja kurwa czuję się wbity w ziemię. Przede mną leży ojciec, który kocha swoje dzieci, tęskni za nimi. I mimo braku mózgu on czuje. Pamięta. Rozumie.

Oczy mam szklane i gdy dalej fotografuję, to nie widzę w wizjerze nic, oprócz rozmazanych konturów.

Albo taki obrazek. Ciemnia. To takie miejsce, w którym w ciemnym pomieszczeniu są wyświetlane obrazy. Maja one stymulować mózg podopiecznych. Na sali panowie Sławek i Marcin z psycholożką. Na ekranie film z YT o łowieniu ryb.

– Panie Sławku, jest pan wędkarzem? – Sławek bez reakcji, ręce przykurczone. Tylko patrzy na ekran. – A jaką największą rybę pan złowił?

I w tym momencie ten facet, tak mocno pokurczony i osłabiony, wyrzuca szeroko ramiona, jakby chciał pokazać od ściany do ściany.

– No tak jest z tymi rybami. Najpierw są malutkie. Ale im więcej się o nich opowiada, to one rosną. – Śmieje się psycholożka.

——-

Fotografie powstały na zlecenie tygodnika Newsweek.

ps. Mimo zgody rodziny na pokazanie twarzy podopiecznych, tutaj postanowiłem je rozmazać.

Szukasz fotografa?
Napisz do mnie.